images

Coś więcej o sobie c.d. 2

Obiecałem i chodź raz dotrzymam obietnicy.

Dzisiaj zdradzę kolejną cząstkę swojej przeszłości a w szczególności historie z czasów służenia w Legionach polskich.

Jako młody, silny, mężczyzna nie chciałem stać i patrzeć bezczynnie, postanowiłem, walczyć o swoją przyszłość i wolność! W raz z innymi zwłaszcza znanym płk. Franciszkiem Rymkiewicz.

Jako zmotywowani i zdeterminowani legioniści, walczyliśmy u boku Napoleona, pierwszy raz w w kwietniu 1797 pod Rimini, Weroną i nad jeziorem Garda, w akcji przeciw zbuntowanemu ludowi włoskiemu.

Napatrzyłem się tam wtedy na grabieże, oraz rabunki dóbr kulturowych, które były wywożone do Francji.

Po zawarciu pokoju z Austrią, wylądowałem z innymi w Rzymie gdzie Francja obaliła wkrótce rządy papieskie. W listopadzie 1798 uczestniczyliśmy w obronie Republiki Rzymskiej. Miesiąc później oddziały legionistów pod dowództwem Karola Kniaziewicza przyczyniły się do zwycięstwa Francuzów pod Civita Castellana. Potem braliśmy udział w zwycięskiej ofensywie republikanów na Królestwo Neapolu.

Podczas bitw, jako nowicjusz, początkujący wojak, nauczyłem się walki, wytrzymałości, wytrwałości, sztuki przetrwania i długo mógłbym wymieniać i podawać przykładów, dzięki którym stałem się mężczyzną.

Do czasu… w roku 1799 w walkach z wojskami II Koalicji antyfrancuskiej ponieśliśmy szereg porażek i ciężkie straty, np.: w bitwach pod Weroną, Magnano, w oblężonej Mantui, bitwach nad Trebbią i pod Novi. Straty pierwszej legii wynosiły 2 tys. zabitych i rannych; w drugiej legii, dowodzonej wówczas przez Dąbrowskiego, pozostało tylko 800 żołnierzy zdolnych do walki. W 1799 powstał nad Renem, dowodzony przez gen. Kniaziewicza, legion zwany naddunajskim, a w 1800 Dąbrowski odbudował 6-tysięczny legion pod nazwą Pierwsza Polska Legia.

I właśnie wtedy u boku Dąbrowskiego walczyłem, jako nowo narodzony.

Nie było mi dane przeżyć walki pod Weroną, z postrzałem trafiłem do szpitala polowego i gdy już lekarz postawił na mnie krzyżyk pojawiła się ona… Piękna niczym Anioł, o blond długich jedwabiście świecących włosach.

Jej dłoń, gdy dotykała mojego policzka, to jak piórko gładzące leciutko, pieszczące. Zachwycona moją urodą, wiekiem, wyszeptała, że mi pomoże, tylko muszę tego chcieć i jej zaufać a będę żyć.

Oczywiście zaufałem jej, nie chciałem umrzeć, chodź zaszczytem było oddać życie za swoją rację, naród, kraj.

Jednak uświadomiłem sobie wtedy, iż tak naprawdę umrę w cale nie za swoje przekonania, ale czyjeś.

Abym mógł dalej egzystować na tym świecie wśród ludzi, poprosiła abym zamknął oczy, rozluźnił się i pomyślał o czymś innym.

Ostatnia rzecz, jaką zapamiętałem dość wyraźnie to szczypiący ból, coś ostrego zanurzającego się w moją szyję i co jakiś czas słowa powtarzające, spokojnie, będzie dobrze.

 

To był dzień, w którym jako jedna z ofiar wojny narodziłem się, jako nowy zupełnie inny żołnierz, jeszcze bardziej żądny krwi!

Powstałem z łoża śmierci, jako Wampir!!!

 

images

Jeszcze nie umarłem…

Zabawne… już nie żyje, a moje zwłoki plączą się po ziemi kurząc na wszystkie strony!

Stęskniliście?! zresztą nie ważne, wiele się wydarzyło, trochę przemyślałem nad swoim losem, i wpadłem na genialny pomysł.

Przynajmniej z mojej perspektywy wydaje się genialny, ale także szalony i lekkomyślny.

Cóż co mi pozostało…

Na pewno wrócę jeszcze do opowiedzenia o mojej przyszłości, a póki co muszę zacząć realizować swój pomysł!

Obiecuje że niebawem więcej się o mnie dowiecie… biedacy!

moon-8463_640

Coś więcej o sobie c.d 1

Czy wygląd ma dla was jakieś znaczenie?! Oczywiście, że tak, ale wcale się nie dziwie. Jesteśmy próżni i zapatrzeni w siebie. Gdy kogoś poznamy liczy się pierwsze wrażenie, wygląd a potem dopiero zwracacie uwagę na charakter, na to, co macie w środku, w głębi waszej duszy. Heh, moja jest zatracona, a wnętrze osobliwości skryte. Jedynie wygląd, tak wygląd to, jest to, co was do mnie przyciąga. Jednak wybaczcie nie zamieszczę swojego zdjęcia. Wspominałem wcześniej, że lubię samotność (jak na razie) a zbliżenie tylko wirtualne. (Cudownie, że wynaleźli komputery).

 

Tak zgadza się za moich czasów nie było komputerów, ha nie było telewizorów, telefonów ani radia. Więc jak sam widzicie naprawdę jestem dość wiekowy. Zdradzając jeden z moich licznych sekretów, powiem, że wywodzę się z czasów Napoleońskich. Nie jestem francuzem, i nigdy nie byłem. Urodziłem się w Polsce a podczas zaborów a dokładnie po powstaniu Kościuszkowskim 1794r moja rodzina wyemigrowała do Francji i tam już zostaliśmy. Ja sam zafascynowany sztuką wojenną oraz generałem, Napoleonem Bonaparte zaciągnąłem się do jego legionów. Przyznam, że wiele się nauczyłem, ale także przyszło mi za to zapłacić bardzo wysoką cenę.

 

Odstępując od tematu, pochmurnie dzisiaj, pięknie, chłodno… Tak przyjemnie. Głodny się zrobiłem… Wybaczcie, że nie do kończę, ale są kwestie ważniejsze. Ostatnio dawno nie jadłem a rzadko konsumuje, więc najwyższy czas… Moją historie z czasem dokończę.

 

 

setsun11

Coś więcej o sobie…

Zbliża się kolejna noc, noc, kiedy zacznę żyć, ale i jednocześnie odpocznę. Lato jest dla mnie straszną porą roku zwłaszcza ostatnimi czasami. Pewnie się starzeje, lecz nigdy byście tego nie przypuszczali…

To taki mały wstęp do kolejnego wpisu.

Czy choć trochę zastanawialiście się na czyj blog trafiliście? Nawet, jeśli nie, to cóż wasza strata, a dla mnie tym lepiej. A jeśli jednak tak? A jeśli się domyślacie, kim jestem? To też tym lepiej dla mnie… Będę wtedy musiał was odnaleźć i…

Spokojnie nie denerwujcie się nawet taki sztywny gość jak ja ma poczucie humoru, choć ostatnio mało rzeczy mnie cieszy. Żyje już zbyt długo i nie czuje z tego powodu żadnej radości. Między innymi stąd zabrałem się za pisanie bloga. Musze jakoś zbić czas. Nawet gdybym chciał zwiedzić jakieś miejsce to…, Widziałem już wszystko a nawet i za dużo.  Urodziłem się w tym kraju i po podróży, jako nieśmiertelnik, że tak powiem na stare lata, znów powróciłem na stare dobre śmieci. Mam uroczy kącik, tylko, co z tego? Pusto w nim ciemno i samotnie, jednak dobrze mi ze samotnością. Wy ludzie bywacie czasem tacy wnerwiający, dziwni, małostkowi, samolubni, zatroskani, i wiecznie gdzieś się spieszycie za czymś podążacie… Heh ja już nie mam, za czym…, A obserwowanie was bywa nie raz ciekawym zajęciem.  To chyba jedyna czynność, jaka jest w stanie zająć mój czas.  Przebywanie z jednostkami takimi jak ja również mi obrzydło. W końcu widywać przez ten sam czas te same twarze każdemu by obrzydło.

Kiedyś uwielbiałem bawić się do białego rana, upijać, podrywać piękne kobiety, i żadna mi nie odmawiała, a teraz… Znudził mnie ten sam schemat zabawy.

Chcecie wiedzieć, jaki jestem? Znudzony i znużony. Myślę nad czymś, co mogłoby zając jakąś cząstkę mego marnego żywota. Gdybym mógł powrócić do stanu jak sprzed kilkuset lat… No może przesadziłem, lecz trochę czasu minęło jak byłem żywiołowym, ciekawskim,  niestrudzonym, przebojowym łamaczem kobiecych serc osobnikiem. Nie było dla mnie żadnych przeszkód, ani barier, no, ale to właściwie nic dziwnego. Będąc prawie nieśmiertelnym wyzbywa się wszelkich barier i granic.

Śmiało mogę powiedzieć, że ja i tacy jak stawali się bestiami, nocnymi drapieżnikami. Teraz wszystko się zmieniło, prowadzimy inny tryb życia. Po nie jednokrotnych przemyśleniach przyznam, że lepszy aczkolwiek coś się we mnie zmieniło, zabrakło doznań i swego rodzaju wolności.

Nie znoszę dyscypliny…

Nie jestem już tak niezależny jak kiedyś chodź i tak chadzam własnymi ścieżkami. Przykładem niech będzie ten blog. Nie powinienem go pisać.

Słońce zachodzi… Dla nie, których piękny widok, dla mnie znak, że czas się ruszyć.

Bywajcie

 

 

941530730029fc634ef72857

Narodziny

Narodziny są podobno raz w życiu… W moim przypadku były to dwa.  Tak jak wy ludzie boicie się, kiedy nadejdzie dzień, w którym śmierć zabierze waszą dusze a puste martwe zwłoki trafią do piachu.  Tak jak postać, która już dawno straciła dusze, a ciało jest martwe. Czekam na dzień, kiedy spojrzę śmierci prosto w oczy, uśmiechnę się i szyderczo powiem „nie masz jak mnie dopaść, lecz ja chce dopaść Ciebie”. Są momenty, że mam dosyć swojego życia, heh życia, tak bym tego nie nazwał. Żyje już za długo i to jest powód, dlaczego chce spotkać się ze śmiercią. Zapytacie, kim jestem, cóż ma to jakieś znaczenie? Jestem Bestią, której nie chcielibyście w nocy spotkać! Jestem Cieniem, który czai się za każdym rogiem, jestem… Nikim. Tak jestem jednocześnie nikim. Tyle życia i co z tego?! Wieczność nudzi i nawet nie macie pojęcia jak bardzo. Narodziłem się, jako niewinne dziecko, aby umrzeć, jako młody mężczyzna a ponownie narodzić, jako Potwór… Mówcie mi Maks (w moich czasach Maksymilian).  S sądzę, że jesteście dość inteligentni, aby domyśleć się, kim jestem, a na razie bywajcie, księżyc już świeci czas nam mnie!